– Punktem wyjścia jest to żeby rodzic poznał samego siebie. Złapał kontakt z samym sobą, ze swoimi emocjami i potrzebami – mówi InfoKatowice.pl Aneta Kobylewska, coach, trenerka i animatorka społeczna.

Ewa Waszut: Działasz w Katowicach…

Aneta Kobylewska: Jestem life coachem i trenerką. Rozpoczynam prowadzenie coachingu rodzicielskiego i przygotowuję cykl warsztatów z rodzicami. Można powiedzieć, że będę ocalać świat (śmiech).

Ewa Waszut: Coaching rodzicielski, o co w tym chodzi?

Aneta Kobylewska: Celem coachingu rodzicielskiego jest towarzyszenie rodzicom w procesie wychowywania dziecka, ale także w stawaniu się wystarczająco dobrymi rodzicami. Ta forma rozwoju polega na wspieraniu rodziców w odnajdywaniu własnych rozwiązań, zgodnych z wartościami i potrzebami ich rodziny. Celem tego procesu jest zbudowanie w rodzicach zaufania do samych siebie a także rozwijanie świadomości jak wielki mają wpływ na życie swojego dziecka. Punktem wyjścia podczas coachingu rodzicielskiego, jest zrozumienie, że nie pracujemy nad zmianą dziecka, nie uczymy się technik i sposobów, które mają sprawić, żeby dziecko było grzeczne i posłuszne, tu nie o to chodzi. Coaching rodzicielski polega na tym, że to rodzice pracują nad zmianą siebie.

Ewa Waszut: Dla kogo jest coaching rodzicielski?

Aneta Kobylewska: Według mnie w naszej kulturze i kraju, gdzie niestety dalej jest aktualny model wychowywania dzieci przez przemoc i wstyd, a coaching rodzicielski (lub inna forma pracy nad sobą, czyli świadomego rozwoju siebie jako człowieka) jest dla każdego, kto jest już rodzicem lub zamierza nim być. Ideałem byłoby gdyby coaching rodzicielski, warsztaty dla rodziców lub jakaś forma wsparcia i pracy z emocjami, prowadzona przez kompetentne osoby, była ogólnodostępna i refundowana przez NFZ. Tylko w ten sposób nasze społeczeństwo mogłoby się szybciej zmieniać.

Ewa Waszut: Kiedyś nie było żadnych coachingów i tego typu rzeczy i żyjemy…

Aneta Kobylewska: Całe pokolenie dzisiejszych rodziców i potencjalnych rodziców, to w jakimś stopniu DDD (Dorosłe Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych). Całe pokolenie ludzi urodzonych w latach 70 i 80, którzy byli wychowywani poprzez przemoc i wstyd, bo taki był powszechnie przyjęty model. Pokolenie mężczyzn, którzy nie mogli pokazywać swojej wrażliwości, którym zabrano ich serce, bo mężczyźni nie płaczą. I całe pokolenie kobiet, którym odebrano ich siłę bo „dziewczynki się nie złoszczą”, więc latami tłumiły złość i teraz nie mają kontaktu ze swoimi emocjami i ciałem. To są moje osobiste przemyślenia i tzw. obserwacja uczestnicząca. Jesteśmy pokoleniem, których rodzice nie byli obecni emocjonalnie, bo nie potrafili.

Niestety nadal to pozostaje bardzo trudne przy całym dostępie do wiedzy i specjalistów. Konsumpcyjna i pozbawiona duchowości kultura sprawia, że ludzie wolą wydawać pieniądze na rzeczy materialne, na coś co będą mogli dotknąć i zobaczyć, np. telewizor czy smartfona. Wystarczy zmienić perspektywę, żeby zobaczyć, że jeśli ktoś zainwestuje w pracę nad sobą, dowie się kim jest, czego chce, zrozumie jakimi wartościami się kieruje i zastanowi się nad sensem swojego życia, to będzie to miało wpływ na całe jego dalsze życie. Dzięki temu będzie w stanie zbudować dobrą relację ze swoim dzieckiem. Jeśli będzie rodzicem obecnym emocjonalnie, dziecko będzie miało kontakt ze sobą, poczucie własnej wartości i będzie potrafiło budować bliskie relacje i nadawać sens swojemu życiu czyli będzie szczęśliwym człowiekiem. To jest to po prostu bezcenne.

Ewa Waszut: A czy nie jest to praca dla psychologa?

Aneta Kobylewska: Nie każdy jest gotowy na psychoterapię, nie każdy chce w ten sposób pracować i nie każdemu jest ona potrzebna. Zdarzają się sytuacje, w których mówię wprost, że nie mam kompetencji do dalszej pracy z daną osobą i proponuję psychoterapię. Uczciwość jest tutaj bardzo ważna. Tracę klienta, ale zyskuję zaufanie. Coś za coś. To część mojej pracy.

Ewa Waszut: Co jeszcze jest jej częścią?

Aneta Kobylewska: Punktem wyjścia jest, to żeby rodzic poznał samego siebie. Złapał kontakt z samym sobą, ze swoimi emocjami i potrzebami. Kolejnym i kluczowym etapem jest praca ze zmianą perspektywy rodzica na perspektywę dziecka np. ćwiczenia kiedy rodzice usłyszą to, co mówią i w jaki sposób do swojego dziecka. Wtedy jest szansa, że rodzic bardziej zrozumie zachowanie swojego dziecka i przede wszystkim doświadczy tych uczuć, które ono przeżywa słysząc te słowa, i widząc reakcje rodzica. Dzięki temu jest szansa, że następnym razem rodzic zanim zareaguje, zastanowi się przez chwilę bo będzie wiedział co się dzieje w jego dziecku. Będzie po prostu rodzicem wystarczająco dobrym…

Ewa Waszut: Czyli?

Aneta Kobylewska: Dla mnie bycie rodzicem wystarczająco dobrym oznacza bycie rodzicem obecnym emocjonalnie. Takim, który potrafi wspierać dziecko w przeżywaniu i nazywaniu trudnych uczuć, takich jak: gniew, smutek, złość, rozczarowanie, ale także być z nim razem w przeżywaniu uczuć przyjemnych, takich jak: radość, szczęście, ekscytacja, zainteresowanie. Wiemy, że „układ emocjonalny”  działa jak sprzężenie zwrotne: jeśli odbieramy dziecku prawo do odczuwania i wyrażania złości, to odbieramy mu umiejętność doświadczania prawdziwej radości. Cały problem polega na tym, że nie jest możliwe bycie rodzicem obecnym emocjonalnie i wspierającym dziecko w wyrażaniu i przeżywaniu emocji, jeśli sami tego potrafimy. Jeśli nie mamy kontaktu ze swoimi emocjami. Obecność emocjonalna, to także nie umniejszanie tego, co dziecko przeżywa, mówiąc mu: „nic się nie stało”, „nie bój” się czy „nie płacz”, bo, to dziecko wie, co się w nim dzieje i jakie znaczenie ma to, co się stało np. obdarte kolano. Rola rodzica w przypadku małego dziecka polega na wspieraniu go w nazywaniu emocji i tego co się dzieje, a nie na mówieniu mu, co ono czuje, czy powinno czuć.

Ewa Waszut: Co jest dla Ciebie najważniejsze w Twojej pracy?

Aneta Kobylewska: W pracy z rodzicami, parafrazując Gandhiego, najważniejsze dla mnie to, że jestem częścią zmiany, która chcę zobaczyć. Im więcej rodziców będzie świadomie wychowywać swoje dzieci, tym więcej dzieci wyrośnie na zdrowych i szczęśliwych dorosłych, którzy będą tworzyć normalne rodziny. Tylko w ten sposób nasze społeczeństwo może się zmienić: odrzucając wzorzec wychowywania dzieci przemocą i wstydem. Chcę być częścią tej zmiany.

Ewa Waszut: Coaching, mam wrażenie, wielu osobom kojarzy się z sukcesem. Czym dla Ciebie jest sukces?

Aneta Kobylewska: To życie zgodnie w własnym sercem i wartościami; działanie i uczenie się nowych rzeczy pomimo strachu przed porażką i krytyką; wytrwałość w osiąganiu celów, pomimo popełnianych błędów i doświadczania porażek. Sukcesem jest tworzenie prawdziwych relacji, pełnych życia(emocji). Sukcesem jest odnalezienie swojej misji( powołania) w sensie tego, jakie dobro i wartość możemy wnieść do świata i podążanie tą drogą. Sukcesem jest prowadzenie życia duchowego, zachowanie samodzielnego i krytycznego myślenia w dzisiejszym świecie. Sukcesem jest moja rodzina, która tworzę z mężem i córką. Sukcesem jest zachowanie wiary w ludzi i nie tracenie nadziei, mimo wszystko.

Ewa Waszut: Ile lat się uczyłaś?
Aneta Kobylewska: Uczę się całe życie.

Ewa Waszut: Dziękuje za rozmowę.

Aneta Kobylewska: Także dziękuję.

Aneta Kobylewska. Life coach, trenerka, blogerka, animatorka społeczna, współzałożycielka Fundacji Stajnia Twórczy Kolektyw.

Wywiad ukazał się na łamach portalu InfoKatowice, w serwisie Familia dnia 26 maja 2017 r.

Reklamy